Przeklęta lokalizacja biznesowa
Chyba na każdym osiedlu istnieje coś, co można by nazwać „przeklętą lokalizacją biznesową“.
Na pewno wiecie o co chodzi – coś, o czym rdzenni mieszkańcy mówią:
Paaaaanie, tu to już siedem sklepów było i 4 zakłady, Paaaaaanie, wszystko plajtuje, Paaaaaanie a te ch…amy w rządzie, Paaaaaanie…
Jest i u nas taka blaszana budka. Pierwsi właściciele odnieśli sukces i przenieśli się do nieco większego, murowanego lokum dosłownie 10 metrów obok. Od tego czasu budka zmienia właścicieli częściej, niż Pan Menelisław bieliznę. Nie jestem w stanie sobie przypomnieć wszystkich biznesów, jakie miały tam miejsce. Na pewno była kwiaciarnia, warzywniak, pasmanteria i kiosk. Oprócz tego ze dwa razy ktoś próbował tam coś otworzyć, ale zamknął interes jeszcze przed otwarciem. Niektóre inicjatywy były z góry skazane na porażkę – otwieranie kiosku na przeciw kiosku-będącego-na-osiedlu-od-zawsze, którego właścicieli zna całe osiedle, a właściciele znają wszystkich na osiedlu, nie mogło się udać. Kwiaciarnia za to moim zdaniem miała w miarę realne szanse powodzenia – istniała dosyć dawno temu, kiedy następna była nie najbliżej. Sama lokalizacja blaszaka jest bardzo dobra. Problemem chyba są jego małe rozmiary – wielkość dwu kiosków a może i mniej.
Kilka dni temu zauważyłem nowy interes. Ciucholand.
Daję mu dwa miesiące – nie z powodu branży – ale z powodu kompletnego niedostosowania wielkości lokalu do prowadzonej działalności.
Můžete sledovat každou odpověď na tento příspěvek službou RSS 2.0. Můžete napsat odpověď, nebo využít trackback z vašeho vlastního webu.
polski
čeština
english
Ja bym tam otworzyła zoologiczny :D