Piątek
Cypis wyciągnął mnie w piątek na piwo.
Piwo = piechtobus albo
Wróćmy jeszcze na moment do busa, którym jechałem do. Obserwując współtowarzyszy niedoli podróży, uświadomiłem sobie jak wiele mnie omija. Okazało się że jest jakiś bal maskowy! Tak przynajmniej wywnioskowałem z trzech panienek w maskach na twarzy… Wiecie jak to jest – zobaczyć na zdjęciu na dżomonsterze, a zobaczyć na żywo… całkiem inne emocje!
Tematem przewodnim wpisu ma być jednak pewien zabawny epizod telefoniczny. Jak wiadomo (nadal…) poszukuję tej jedynej, cudownej, dającej spełnienie… pracy. Czytam ogłoszenia, poszukuję, odpowiadam na oferty, rzeźbię siwi, listy motywacyjne itp. Z tego też powodu, w miarę możliwości (warunek konieczny – akurat nie śpię), odbieram każdy telefon.
Jest piątek, godzina 19.
Macie już zarysowane tło. Wróćmy do wydarzeń.
Siedzimy z Cypisem w knajpie. Dzwoni telefon – nieznany numer.
Odzywa się jakaś kobieta i pyta, czy w sprawie tej pracy to nadal aktualne.
Pierwsze skojarzenie – noooo dobra, dziwna pora, ale jak dobrze płacą, to wybaczam.
„Tak, aktualne”. Następuje krótka wymiana zdań, która kończy się mniej więcej tak:
- „Wie Pani… ale to ja szukam pracy…”
- „Oooo /konsternacja/ aha… myślałam, że Pan szuka kogoś do pracy…”
Tak na spokojnie – kto to był? Skąd ma mój numer? Dlaczego myśli, że ja oferuję pracę?
I najlepsze – czy sądzi, że dzwoniąc do kogoś w piątek o 19, znajdzie zatrudnienie?
Chyba tylko w TP, w dziale wciskania ludziom przez telefon neostrady i nowego abonamentu.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
polski
čeština
english
Hahaha.. to mnie rozwaliło ;D :P a takie pytanie, czy na Twoim kierunku kształciła się przynajmniej jedna kobieta? :P ;)
No ba.
Całe 3 na 150 chłopa.
Pod koniec bywały nawet 4, na znacznie mniejszą liczbę chłopa ;-)
Nie no świetnie ;D to mieliście ubaw ;).
Szkoda, że nie miałeś mojego magicznego numeru telefonu na który zawsze dzwonię by powkuriwać dział logistyki kzkgop :D