Ceremonia otwarcia
Oglądam właśnie ceremonię otwarcia Igrzysk.
Jest ciężko. Dawno takiej nudy nie widziałem. Prawdopodobnie od czasu poprzednich igrzysk… To już taka tradycja – co dwa lata robi się ekstremalnie nudny szmelc. Dla odmiany, taniec i historia. A racja, miało być dla odmiany. No to dla odmiany, taniec i historia – pod dachem.
Zaczęło się filmikiem, potem było tylko gorzej. Szczyt możliwości technicznych to telebim na ziemi. Czasem coś z niego się wyłoni. ŁAŁ. Klękajcie narody! Postawili jakieś słupki (wyglądają jak plastik fantastik) i przez godzinę leźli sportowcy. Pasjonujące! Kiedy już skończyli zaczęło się to, czego się obawiałem.
„Wyginam śmiało ciało, wyginam śmiało ciało”.
Czyli tradycyjnie – jedynym sposobem zrobienia widowiska jest tańco-balet. Odkrywcze. Porywające. Po raz milion pierwszy to samo. Zaśpiewa też Nelly Furtado z Bryanem Adamsem, skomplikowany utwór składający się z dwu akordów i 8 wyrazów, trwający chyba 10 minut. Później będzie przy klawiszach śpiewać jakaś kobita. Ludzieeee, dla kogo oni to robią? Przecież nawet snobów to musi zniszczyć.
A teraz mamy taniec irlandzki, w Kanadzie.
No i nadal tańczą, tzn. głównie skaczą.
I jeszcze te zaprogramowane owacje widowni.
Już dwie godziny się męczę, końca nie widać i zaś jakieś emo zaczęło śpiewać. RATUNKU!
A tak w ogóle, to o co w tym chodzi?
Chyba nawet komentatorzy usnęli, bo od kilku minut cisza…
Koniec tańców! Nareszcie będzie coś ciekawego. PRZEMÓWIENIA!
Weź rozpęd i łbem w ścianę…
Marzy mi się, że kiedyś to będzie tak: „Jesteśmy dumni z faktu organizacji igrzysk. Witajcie! Niech wygrają najlepsi. Uważam igrzyska za otwarte. Chciałem pozdrowić ciocię. Dziękuję”. Mówione z pamięci, a nie czytane z kartki.
Niestety, tylko mi się marzy.
Poddaję się, wyskoczyli z Haleluja… i koleś „przeżywa”… nic tylko se żyły aphakować.
Jest hymn olimpijski… jest szansa że w końcu odpalą znicz i się to skończy. Przy tym hymnie można by aphakować żyły po raz drugi, w razie niepowodzenia w poprzedniej próbie.
O, ślubowanie. No, to rozumiem – dwie minuty i po krzyku. Jak się chce to można. Dobra, odpalajcie znicz…
K…. zaś śpiewanie.
Jest ogień, no, to zobaczymy co wymyślili.
Zobaczyliśmy.
Bez-na-dziej-ne.
Całkowita porażka.
Podsumowując – jeżeli, drogi czytelniku, czytasz to przed poranną powtórką ceremonii otwarcia – czuj się ostrzeżony i daruj sobie to „widowisko”.
Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu za pomocą RSS 2.0 feed. Możesz leave a response, or trackback z Twojej własne strony.
polski
čeština
english
mowilem ze ja ide spac :) i dobrze zrobilem …..
chociażby mi zapłacili grubą kasę, żeby to obejrzeć to i tak bym nie oglądał, bardzo cenie swój sen… :)
jeżeli zaś chodzi o całe te igrzyska to większości rzeczy też nie warto oglądać, no może ewentualnie curling…
jeżeli zaś chodzi o bezpieczeństwo to popisali się tak jak z tym otwarciem, patrz przykład młodego Gruzina.
Pozdrawiam