Welcome Back My Friends to the Show that Never Ends (4)
Wróciłem.
Jeszcze mnie szlag nie trafił – ale powoli się zbiera.
Póki co, o dziwo, nie wyprowadziły mnie z równowagi żadne urzędy czy instytucje – owszem jeszcze jestem „w ciągu” załatwiania wielu spraw – ale wszędzie było miło, sympatycznie i po mojej myśli.
Jestem w szoku.
Niestety powoli, ale skutecznie do szału zaczynają mnie doprowadzać drogi… Sytuacja z poniedziałku – DTŚ, czyli najzabawniejsza droga na Śląsku – 3 szerokie pasy w każdym kierunku, ogólnie „feeling” jest autostradowy, ale… nie ma nawet statusu drogi ekspresowej. Niemcy po 2 pasach mogą jeździć bez ograniczeń i jest dobrze, u nas na 3 pasach wolno jechać 100 km/h (no chyba że akurat są znaki 70). Ale nie to jest najgorsze. Większość ludzi jeździ tam pomiędzy 90 a 120 km/h. I tak też jechałem sobie w poniedziałek, nagle na moście przed Chebziem wszyscy ostro hamują i ustawia się śliczny sznureczek jadący około 60 km/h. Powód? Za mostem stał radiowóz… Oczywiście 500 metrów dalej wszyscy ci mistrzowie kierownicy znów jechali normalnie. Było na szczęście na tyle miło, że lewy pas opustoszał i przejechałem sobie kulturalnie obok radiowozu, z maksymalną prędkością dopuszczalną w tym miejscu, zostawiając za sobą wielu potencjalnych „klientów” korka na wjeździe do Zabrza.
Możesz śledzić odpowiedzi do tego wpisu za pomocą RSS 2.0 feed. Możesz leave a response, or trackback z Twojej własne strony.
polski
čeština
english